Wczoraj zgubiłam jeden z pary patyczków do włosów, moich najładniejszych, z targowiska na LHC. Jestem niepocieszona.
Mówię sobie, że to dlatego, że nie wrzuciłam fotki tutaj ;)))
Szykuję dużą, pomocną listę silikonów, postaram się opublikowac ją już niebawem, tylko chcę popytać autorów, czy nie mają nic przeciwko tłumaczeniu.
A na razie u mnie bez większych zmian - włosy rosną sobie, wyglądają bardzo ładnie. Krem odżywiający Fox całkiem fajnie się rozprowadza i nie zostawia włosów obciążonych, najprawdopodobniej w ten weekend zrobię włoskom SMT. A co dalej? Zobaczymy.
I jeszcze a propos skrzypu polnego:
To prawda, że jeśli ziele nie jest zmikrolizowane (czyli zmielone do postaci pyłu) to trzeba je gotować około 20-30 minut, aby rozbić ściany komórkowe i sprawić, żeby krzem był przyswajalny. Dodatkowo należy pamiętać, żeby przy dłuższym zażywaniu skrzypu uzupełniać na bieżąco witaminę B1, gdyż skrzyp zawiera śladowe ilości antywitaminy B1 - pirytiaminy.
Kiedy zażywa się skrzyp w tabletkach to ten problem nie występuje, ponieważ tabletki są z wyciagu ze skrzypu, a większośc dostępnych na rynku preparatów zawiera też witaminę B1 (tiaminę).
Z mojego doświadczenia wynika, że skrzyp wpływa raczej na jakość włosa niż na szybkość jego wzrostu, chociaż oczywiście jesli tkoś ma niedobory jego włosy rosną wolniej niż normalnie, a kiedy je uzupełni - włos wraca do swojego normalnego tempa wzrostu... mozna by to odczytać jako "przyśpieszenie" wzrostu.
środa, 9 listopada 2011
środa, 2 listopada 2011
Piiisk :)
Na LHC w dziale "Swap Board" do wczoraj można było zgłosić swój udział w wymianie prezentów świątecznych i właśnie dziś dowiedziałam się kogo będę obdarowywać.
Mały guglik i trochę szperania w profilu później już mam pomysły. Myślę, że wymieniony na blogu Monique szampon Fitomedu (i odżywka) ma szanse znaleźć sie w paczce, bo obdarowuję dziewczynę z USA. No i jeszcze pewnie zrobię własnoręcznie "cosie" z papugami - juz wyszperałam że ma papużkę :)
W każdym razie cieszę się na wymyślanie prezentu chyba nawet bardziej niż na dostanie prezentu z powrotem :D
Mały guglik i trochę szperania w profilu później już mam pomysły. Myślę, że wymieniony na blogu Monique szampon Fitomedu (i odżywka) ma szanse znaleźć sie w paczce, bo obdarowuję dziewczynę z USA. No i jeszcze pewnie zrobię własnoręcznie "cosie" z papugami - juz wyszperałam że ma papużkę :)
W każdym razie cieszę się na wymyślanie prezentu chyba nawet bardziej niż na dostanie prezentu z powrotem :D
niedziela, 30 października 2011
Jak dochować się długich włosów?
Dziś postukam nieco o tym, co można zrobić, aby włosy rosły szybko, zdrowo i długo.
Najważniejsza jest oczywiście prawidłowa dieta - zbilansowana i zapewniająca odpowiednie ilości witamin i minerałów, makro i mikroelementów. Bez tego włosy będą rosły wolno i będą osłabione.
Szczególną uwagę muszą na to zwrócić osoby, które się intensywnie odchudzają a także wegetarianie - dostarczanie organizmowi białka jest bardzo ważne. Oczywiście należy dbać też o dobry bilans płynów.
Nie będę się rozpisywała o diecie, bo jest wiele miejsc w sieci, które o tym piszą, ale jeśli masz matowe, łamliwe i wypadające włosy - może warto odwiedzić dietetyka? Specjalista jest w stanie doradzić każdemu :) Warto też pamiętać, że włosy mogą sygnalizować problemy zdrowotne - dlatego warto na nie patrzeć :)
No dobrze, odhaczywszy dietę mamy jeszcze dwa aspekty wzrostu włosów: szybkość oraz długość terminalną (ostateczną).
Na szybkość wzrostu wpłynąć ciężko. Dieta, picie drożdży. Niektóre osoby miały wyraźne wyniki kiedy nacierały skórę głowy olejkiem herbacianym albo wywarem z rzepy. Jeszcze inne dziewczyny z LHC przeprowadzały eksperyment z herbatą rooibos (piły jej dużo i nacierały skórę głowy).
Znam też opisy osób, które stosowały z widocznym efektem leki przeciwgrzybiczne (o składniku aktywnym miconazol) - odkryły one bowiem, że skutkiem ubocznym smarowania nimi skóry głowy jest wyraźne zmniejszenie wypadania włosów i przyśpieszenie wzrostu. Osoby te pisały, że po zaprzestaniu stosowania kremu włosy, które powinny były wypaść podczas trwania takiej "kuracji" wypadały w krótkim czasie, więc dawało to efekt zwiększonego wypadania. Osobiście uważam, że stosowanie leków bez potrzeby nie jest dobrym pomysłem, ale wiem, że dla niektórych szybki wzrost włosa jest bardzo ważny stąd dzielę się tymi informacjami.
Długość ostateczna (terminalna) włosa jest zaprogramowana genetycznie, jednak wiele osób myśli, że ją osiągnęła, gdy tak naprawdę dotarła do "fałszywej terminalnej". Oczywiście, geny mają kluczowe znaczenie, ale raczej mówia one czy możesz dohodować się włosów do kolan, do ziemi czy "tylko" do długości "klasycznej" (czyli w załamaniu, gdzie zaczyna się udo).
Fałszywa terminalna, to długość, przy której nasze włosy łamią się z powodu różnego rodzaju uszkodzeń. Przeskoczyć ja można odpowiednio dbając o włosy:
- delikatnie rozplątując (przydatny tu może być TangleTeezer, a także grzebień z drewna lub rogu, który nie posiada linii podziału formy. Można też użyć plastikowego grzebienia bez takiej linii, albo spiłować na gładko wszystkie nierówności w istniejącym grzebieniu)
- unikając prostowania, utleniania, suszenia suszarką, etc
- unikając gumek z metalowymi elementami bardzo łamią włosy
- unikając ciągle tej samej fryzury - nawet kucyk zrobiony z pomocą gumki bez metalowych elementów może uszkadzać włosy
- końcówki warkoczy można chronić owijając je kilkucentymentrowym kawałkiem wstążki przed zawiązaniem gumką. Ja, aby wstążka się nie zsuwała, wplatam ją w warkocz
- najlepiej włosy chronione są w kokach.
Ogólnie włosy wycierają się o: kołnierzyk, ramiona (dlatego tak trudno jest przejść z długości " do ramion" na coś dłuższego), potem o biodra, a potem to pewnie już dopiero o ziemię :))
Końcówki można podcinać, cierpliwi mogą zrobić sobie kilka sesji z dobrym oświetleniem i ostrymi nożyczkami (właśnie: nigdy nie tnij włosów tępymi nożyczkami, przynosisz więcej szkody niż pożytku!) po prostu wycinając po jednej uszkodzone końcówki. Brzmi jak syzyfowa praca, ale jeśli się to rozłoży w czasie to można mieć zdrowe końcówki bez utraty długości.
Nie byłabym sobą, gdybym nie opowiedziała również, że istnieją wierzenia, które mówią, że podcinanie w odpowiedniej fazie księżyca wpływa na wzrost włosów :)
Najważniejsza jest oczywiście prawidłowa dieta - zbilansowana i zapewniająca odpowiednie ilości witamin i minerałów, makro i mikroelementów. Bez tego włosy będą rosły wolno i będą osłabione.
Szczególną uwagę muszą na to zwrócić osoby, które się intensywnie odchudzają a także wegetarianie - dostarczanie organizmowi białka jest bardzo ważne. Oczywiście należy dbać też o dobry bilans płynów.
Nie będę się rozpisywała o diecie, bo jest wiele miejsc w sieci, które o tym piszą, ale jeśli masz matowe, łamliwe i wypadające włosy - może warto odwiedzić dietetyka? Specjalista jest w stanie doradzić każdemu :) Warto też pamiętać, że włosy mogą sygnalizować problemy zdrowotne - dlatego warto na nie patrzeć :)
No dobrze, odhaczywszy dietę mamy jeszcze dwa aspekty wzrostu włosów: szybkość oraz długość terminalną (ostateczną).
Na szybkość wzrostu wpłynąć ciężko. Dieta, picie drożdży. Niektóre osoby miały wyraźne wyniki kiedy nacierały skórę głowy olejkiem herbacianym albo wywarem z rzepy. Jeszcze inne dziewczyny z LHC przeprowadzały eksperyment z herbatą rooibos (piły jej dużo i nacierały skórę głowy).
Znam też opisy osób, które stosowały z widocznym efektem leki przeciwgrzybiczne (o składniku aktywnym miconazol) - odkryły one bowiem, że skutkiem ubocznym smarowania nimi skóry głowy jest wyraźne zmniejszenie wypadania włosów i przyśpieszenie wzrostu. Osoby te pisały, że po zaprzestaniu stosowania kremu włosy, które powinny były wypaść podczas trwania takiej "kuracji" wypadały w krótkim czasie, więc dawało to efekt zwiększonego wypadania. Osobiście uważam, że stosowanie leków bez potrzeby nie jest dobrym pomysłem, ale wiem, że dla niektórych szybki wzrost włosa jest bardzo ważny stąd dzielę się tymi informacjami.
Długość ostateczna (terminalna) włosa jest zaprogramowana genetycznie, jednak wiele osób myśli, że ją osiągnęła, gdy tak naprawdę dotarła do "fałszywej terminalnej". Oczywiście, geny mają kluczowe znaczenie, ale raczej mówia one czy możesz dohodować się włosów do kolan, do ziemi czy "tylko" do długości "klasycznej" (czyli w załamaniu, gdzie zaczyna się udo).
Fałszywa terminalna, to długość, przy której nasze włosy łamią się z powodu różnego rodzaju uszkodzeń. Przeskoczyć ja można odpowiednio dbając o włosy:
- delikatnie rozplątując (przydatny tu może być TangleTeezer, a także grzebień z drewna lub rogu, który nie posiada linii podziału formy. Można też użyć plastikowego grzebienia bez takiej linii, albo spiłować na gładko wszystkie nierówności w istniejącym grzebieniu)
- unikając prostowania, utleniania, suszenia suszarką, etc
- unikając gumek z metalowymi elementami bardzo łamią włosy
- unikając ciągle tej samej fryzury - nawet kucyk zrobiony z pomocą gumki bez metalowych elementów może uszkadzać włosy
- końcówki warkoczy można chronić owijając je kilkucentymentrowym kawałkiem wstążki przed zawiązaniem gumką. Ja, aby wstążka się nie zsuwała, wplatam ją w warkocz
- najlepiej włosy chronione są w kokach.
Ogólnie włosy wycierają się o: kołnierzyk, ramiona (dlatego tak trudno jest przejść z długości " do ramion" na coś dłuższego), potem o biodra, a potem to pewnie już dopiero o ziemię :))
Końcówki można podcinać, cierpliwi mogą zrobić sobie kilka sesji z dobrym oświetleniem i ostrymi nożyczkami (właśnie: nigdy nie tnij włosów tępymi nożyczkami, przynosisz więcej szkody niż pożytku!) po prostu wycinając po jednej uszkodzone końcówki. Brzmi jak syzyfowa praca, ale jeśli się to rozłoży w czasie to można mieć zdrowe końcówki bez utraty długości.
Nie byłabym sobą, gdybym nie opowiedziała również, że istnieją wierzenia, które mówią, że podcinanie w odpowiedniej fazie księżyca wpływa na wzrost włosów :)
wtorek, 25 października 2011
Fryz na dziś - leniwy kok
Mój absolutny hicior ostatnich miesięcy i jeden z najulubieńszych koków - poznajcie leniwca!
- jest prosty
- nie wymaga skręcania włosów (więc nie niszczy w zasadzie w żaden sposób)
- nie wymaga gumek do włosów (znowu - nie niszczy włosów)
- jest szybki
- trzyma się na jednej pałeczce. Albo pędzelku. Albo ołówku. W zasadzie co tam będzie pod ręką.
Uwielbiam drania!
Jak go zrobić:
Tłumaczenie:
Zawinąć włosy wokół palca wskazującego
Następnie między kciukiem a palcem wskazującym
Włożyć patyczek wzdłuż palca wskazującego "wracając" wzdłuż kciuka
Schować końcówki pod koczek
Voila!
(swoja drogą ciekawe przy jakiej długości przestaje działać...)
- jest prosty
- nie wymaga skręcania włosów (więc nie niszczy w zasadzie w żaden sposób)
- nie wymaga gumek do włosów (znowu - nie niszczy włosów)
- jest szybki
- trzyma się na jednej pałeczce. Albo pędzelku. Albo ołówku. W zasadzie co tam będzie pod ręką.
Uwielbiam drania!
Jak go zrobić:
Tłumaczenie:
Zawinąć włosy wokół palca wskazującego
Następnie między kciukiem a palcem wskazującym
Włożyć patyczek wzdłuż palca wskazującego "wracając" wzdłuż kciuka
Schować końcówki pod koczek
Voila!
(swoja drogą ciekawe przy jakiej długości przestaje działać...)
sobota, 22 października 2011
Krem Odżywiający Fox
Kolejna receptura z LHC, tym razem jej autorką jest Fox.
Przepis:
2 części nierafinowanego masła shea
1 część oleju kokosowego
2 części odżywki (bez białek)
Frakcję oleistą rozpuscić i wymieszać (w tym przypadku masło shea i olej kokosowy), następnie przestudzić nieco i wymieszać z odzywką. Stosowac jak oleje do włosów lub jako maskę.
Ja wmieszałam odzywkę kiedy wszystko było jeszcze nieco ciepłe a następnie wrzuciłam do lodówki - zestaliło się na jednorodny krem. Znowu użyłam swojej ulubionej odżywki timotei z henną.
Niniejszym nakładam na końcówki i zobaczę jakie będą efekty.
Przepis:
2 części nierafinowanego masła shea
1 część oleju kokosowego
2 części odżywki (bez białek)
Frakcję oleistą rozpuscić i wymieszać (w tym przypadku masło shea i olej kokosowy), następnie przestudzić nieco i wymieszać z odzywką. Stosowac jak oleje do włosów lub jako maskę.
Ja wmieszałam odzywkę kiedy wszystko było jeszcze nieco ciepłe a następnie wrzuciłam do lodówki - zestaliło się na jednorodny krem. Znowu użyłam swojej ulubionej odżywki timotei z henną.
Niniejszym nakładam na końcówki i zobaczę jakie będą efekty.
czwartek, 20 października 2011
Włochate paczki!
To jest tydzień pod znakiem paczek otrzymanych.
Wczoraj przyszły moje długo wyczekiwane (bo wysłane 23 października) pałeczki do włosów Celtic Gate z NightBlooming, capnięte na LHC-owym targowisku. Natychmiast zrobiłam koczek i pałeczki ozdobiły moja głowę. Dziś zaś upięłam włosy w chiński kok bez używania gumki do włosów. Patyczki są śliczne, a do tego są zdecydowanie krótsze niz te, które zrobiłam własnoręcznie - a co za tym idzie - dużo wygodniejsze w użytkowaniu przy mojej długości włosów.
Dziś natomiast przyszła moja paczka z natura24 a w niej
- olej kokosowy
- masło Shea
- lampka solna (bo zawsze o takiej marzyłam, a była w tym samym sklepiku)
- gratis w postaci mydła kawowo - arganowego w ramach rekompensaty za opóźnioną przesyłke.
Wszystko bezpiecznie zapakowane w styropianową skrzynię.
Może jutro zrobię krem odżywiający z receptury z LHC... myślę, że tak właśnie zrobię. A na razie to wreszcie mam swoje masełko shea do pielęgnacji skóry. No i będę mogła namaścić włosy olejkiem kokosowym. Aż nie mogę się doczekać!
Wczoraj przyszły moje długo wyczekiwane (bo wysłane 23 października) pałeczki do włosów Celtic Gate z NightBlooming, capnięte na LHC-owym targowisku. Natychmiast zrobiłam koczek i pałeczki ozdobiły moja głowę. Dziś zaś upięłam włosy w chiński kok bez używania gumki do włosów. Patyczki są śliczne, a do tego są zdecydowanie krótsze niz te, które zrobiłam własnoręcznie - a co za tym idzie - dużo wygodniejsze w użytkowaniu przy mojej długości włosów.
Dziś natomiast przyszła moja paczka z natura24 a w niej
- olej kokosowy
- masło Shea
- lampka solna (bo zawsze o takiej marzyłam, a była w tym samym sklepiku)
- gratis w postaci mydła kawowo - arganowego w ramach rekompensaty za opóźnioną przesyłke.
Wszystko bezpiecznie zapakowane w styropianową skrzynię.
Może jutro zrobię krem odżywiający z receptury z LHC... myślę, że tak właśnie zrobię. A na razie to wreszcie mam swoje masełko shea do pielęgnacji skóry. No i będę mogła namaścić włosy olejkiem kokosowym. Aż nie mogę się doczekać!
wtorek, 18 października 2011
...i żyli długo i szczęśliwie
Dziś będzie o końcówkach.
Linia końcówek włosów może mieć różny kształt:
- prosty - idelanie proste cięcie
- w kształcie litery u
- w kształcie litery v (głębsze niż "u"
- naturalne - tzw. baśniowe końcówki.
Na mojej głwie w tej chwili jest coś pomiędzy literą "u", ale dążące w kierunku naturalnych końcówek.
To w dużej mierze kwestia poczucia estetyki, jak zwykle okazuje się, że "nie to piękne, co piękne, tylko co się komu podoba". Ja na przykład, podcinając włosy zawsze zaznaczałam, że chcę, aby ostatnie 2-5cm włosów było wycieniowane, bo nie podobała by mi się u mnie idealnie prosta linia włosów.
Z drugiej strony kiedy w ogóle nie podcina sie włosów końcówki idą w kierunku swojego naturalnego stanu, który wynika z tego, iż każdy włos ma nieco inną długość terminalną. Właśnie przez to, przy bardzo długich włosach, końcówki są dużo mniej gęste niz włosy u nasady.
Kiedyś mi się to nie podobało. Teraz przez LHC i po prostu podejście zmieniłam pogląd na naturalne końcówki. Po angielsku nazywa się je "fairytale ends" - czyli baśniowe końcówki, dlatego, że takie własnie włosy maja ksiezniczki w baśniowych ilustracjach... ale i modelki prerafaelitów.
Nie wiem jaką linię będa miały moje włosy kiedy już osiągnę wymarzona długość. Mam nadzieję, że dość pełną... ale myślę, że jeśli pogodzę się z naturalnymi tendencjami moich włosów będę dużo szczęśliwsza... bo z naturą nie warto walczyć :)
---
Swoja droga moja paczka z olejkiem kokosowym i masłem shea jeszcze nie przyszła, bo jak się dziś dowiedziałam - jeszcze nie wyszła ze sklepu. Czekaja na dostawę olejku. Jak by nie mogli tego od razu napisać, tylko wysyłają z automatu info o wysłaniu przesyłki. Wzdych. Ludzie są głupi.
Linia końcówek włosów może mieć różny kształt:
- prosty - idelanie proste cięcie
- w kształcie litery u
- w kształcie litery v (głębsze niż "u"
- naturalne - tzw. baśniowe końcówki.
Na mojej głwie w tej chwili jest coś pomiędzy literą "u", ale dążące w kierunku naturalnych końcówek.
To w dużej mierze kwestia poczucia estetyki, jak zwykle okazuje się, że "nie to piękne, co piękne, tylko co się komu podoba". Ja na przykład, podcinając włosy zawsze zaznaczałam, że chcę, aby ostatnie 2-5cm włosów było wycieniowane, bo nie podobała by mi się u mnie idealnie prosta linia włosów.
Z drugiej strony kiedy w ogóle nie podcina sie włosów końcówki idą w kierunku swojego naturalnego stanu, który wynika z tego, iż każdy włos ma nieco inną długość terminalną. Właśnie przez to, przy bardzo długich włosach, końcówki są dużo mniej gęste niz włosy u nasady.
Kiedyś mi się to nie podobało. Teraz przez LHC i po prostu podejście zmieniłam pogląd na naturalne końcówki. Po angielsku nazywa się je "fairytale ends" - czyli baśniowe końcówki, dlatego, że takie własnie włosy maja ksiezniczki w baśniowych ilustracjach... ale i modelki prerafaelitów.
Nie wiem jaką linię będa miały moje włosy kiedy już osiągnę wymarzona długość. Mam nadzieję, że dość pełną... ale myślę, że jeśli pogodzę się z naturalnymi tendencjami moich włosów będę dużo szczęśliwsza... bo z naturą nie warto walczyć :)
---
Swoja droga moja paczka z olejkiem kokosowym i masłem shea jeszcze nie przyszła, bo jak się dziś dowiedziałam - jeszcze nie wyszła ze sklepu. Czekaja na dostawę olejku. Jak by nie mogli tego od razu napisać, tylko wysyłają z automatu info o wysłaniu przesyłki. Wzdych. Ludzie są głupi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)